Boazerie drewniane

Dom

pexels-photo-28620

Słowo boazeria pochodzi z języka francuskiego, w którym bois znaczy drewno, a boiserie (czyt. błazen) – okładzinę. Wynikałoby z tego, że boazerie zawsze powinny być drewniane, ale pojęcie się rozszerzyło, zwłaszcza ostatnio, bo do boazerii zalicza się czasem nawet tapety z kolorowymi krajobrazami, np. lasem, z dużą głęboką perspektywą. Najczęściej jednak przez boazerię rozumie się przeróżnego rodzaju okładziny.

Nieomal szczytem luksusu jest obecnie okładanie drewnem ścian – tak jak to było za dawnych czasów. Tylko że dziś taką boazerię na ogół się lakieruje, bo to jest najłatwiejszy sposób konserwacji drewna. Są boazerie z tapet zmywalnych, do złudzenia przypominające drewno. Bywa, że robi się okładzinę z tkaniny, umieszczonej na drewnianych ramkach. Gdy tkanina się zabrudzi, to się ją po prostu pierze, zgodnie z zaleceniami, dla danego rodzaju tkaniny.

W pokojach przeznaczonych do cichej pracy dość modne stało się okładanie ścian płytkami pilśniowymi perforowanymi. Płytki te umieszcza się na stelażu z listew drewnianych (najlepiej robi to fachowiec). Można je odnawiać przez malowanie farbami emaliowymi, ale nowe są zwykle szare i prawie niezniszczalne. Trzeba z nich tylko odkurzaczem zbierać kurz. Czasem spotyka się ścianę wyłożoną boazerią z płytek polistyrenowych w miłych, jasnych kolorach. Wymiary 15 x 15 cm. Ale te płytki nie są zbyt praktyczne. Mają małą odporność na temperatury (wytrzymują do 65° C) i łatwo się rysują. Przykleja się je do wygładzonego tynku klejami emulsyjnymi, a czyści mokrą szmatką, wodą z mydłem i wyciera do połysku.

Powiązane wpisy